Dlaczego Raport Oporu? Inżynieria pokonywania tarcia
Czym jest opór, dlaczego sabotuje Twoje cele i jak go zmniejszać o centymetr dziennie. Poznaj ideę stojącą za projektem Raport Oporu.
AUTOR: Radosław ·
Czy zauważasz, że opór towarzyszy Ci codziennie? Nie w wielkich decyzjach — w telefonie, którego nie wykonujesz od tygodnia, w treningu przesuniętym na jutro, w rozmowie odkładanej tak długo, że trwa już dłużej niż sama rozmowa.
Zadanie, które wisi na liście od tygodnia
Pomyśl o telefonie, który „wisi” na Twojej liście zadań. Niezależnie od tego, czy to sprawa osobista, temat w pracy, czy wizyta u lekarza. Jak długo tam się znajduje? Dzień, tydzień? Ile trwałaby ta rozmowa — minutę, dwie?
Co Cię powstrzymuje, aby zrobić to teraz? Odczuwasz niechęć? Szukasz wymówek? Czas nie jest najlepszy? Jesteś w głośnym miejscu albo wolisz mieć pełną prywatność? Zauważasz, jak odruchowo szukamy powodów, aby czegoś nie robić, zamiast po prostu to odhaczyć?
Cena celu to nie tylko to, co dokładasz
A teraz wyobraź sobie swoją wymarzoną sylwetkę. Kopia Arnolda Schwarzeneggera, lekkoatletyczna postura Cristiano Ronaldo, a może wygląd Margot Robbie czy Marit Bjørgen. Wszystko jedno — coś, co chcesz osiągnąć, dobrze się z tym czuć i utrzymać to do końca życia. Powodów może być wiele: pewność siebie, wzbudzenie zainteresowania płci przeciwnej lub tej samej, lepsze samopoczucie czy po prostu zazdrość sąsiada. Twój wybór.
Zadaj sobie pytanie: co musisz zrobić, aby to osiągnąć? Jeśli wymarzona sylwetka jest zbliżona do tych z ekranu, wymaga to sporej pracy w kuchni, na siłowni, a czasem nawet zaangażowania chirurga plastycznego. Nie oceniam. Skupmy się na rzeczach do zrobienia: trening, dieta, regeneracja i inne. Wszystko jasne. Nie ma tu rocket science, prawda?
Otoczenie stawia opór za Ciebie
A teraz skupmy się na rzeczach, które musisz odstawić lub całkowicie porzucić. Co zostanie z cotygodniowego ciastka i kawy ze znajomą w sobotę? Kawa zostanie, ciastko już raczej nie — przynajmniej nie na tym etapie. Ciekawe, czy druga strona wytrzyma presję, gdy powiesz, że to Twoja droga do celu. Czy to zaakceptuje i przejdzie do porządku dziennego? Czy przypomni jej to, że sama nic ze sobą nie robi, dostanie wyrzutów sumienia i zacznie pieprzyć kocopoły, że to przesada i można być fit, jedząc ciasto co tydzień? I tu zaczyna się prawdziwy koszt. To nie jest opinia o Twojej diecie — to obrona cudzego status quo. Tylko po to, żeby zagłuszyć własne poczucie winy, a potem świętować Twoją porażkę, zagryzając ją sernikiem i zapijając cappuccino. Żebyście razem mogły dalej tkwić w strefie komfortu czy też w strefie niezrealizowanych marzeń.
A co z tym piwkiem z kolegami? Jedno piwo to 250 kcal. A kiedy ostatnio skończyło się na jednym piwie i bez żadnej przekąski? Sześciopak na brzuchu nie idzie w parze z browarem — chyba jasne. I analogiczna sytuacja: co powiedzą kumple, z którymi spotykasz się od 20 lat, chlejecie mniej lub bardziej, ale nagle Ty idziesz po swoje i odrzucasz te nawyki? Zamiast zalewać się w piątki wieczorem i zdychać kolejnego dnia, proponujesz poranny sobotni trening — można się spotkać, pogadać, a jeszcze dołożyć cegiełkę do celu. Widzisz w ich oczach, że właśnie wyjebałeś im system? Widzisz ich pełne niezrozumienie?
Więcej trzeba odpuścić niż dołożyć
Poza spotkaniami są inne wyrzeczenia: trzymanie diety, ćwiczenia, organizacja grafiku pod treningi i dbanie o regenerację — w końcu walczysz o swoje marzenie.
Czujesz, ile rzeczy trzeba odrzucić, a ile nowych wprowadzić? Czasem więcej trzeba odpuścić niż dołożyć. Jaki cel, takie środki. Te przykłady są wielowymiarowe — dotykają środowiska, nawyków i przekonań. Do tego wszystkiego będę wracał w późniejszych wpisach.
Opór ma wiele nazw i żadna nie jest prawdziwa
To, co chcę w tym wpisie przekazać, to fakt, że przy każdej aktywności, która nie jest automatyzmem lub nawykiem, towarzyszy nam opór. Nawet jeśli mówimy o naszych marzeniach, znajdziemy mnóstwo oporu, by ruszyć po nie dupę. Im większe wyzwanie, tym większy opór — to jasne. Czasem ten opór kryje się pod nazwą „prokrastynacja”, czasem „lenistwo”, a czasem „brak wiedzy”. I żadna z tych etykiet nie jest do końca prawdziwa. Każdemu nowemu przedsięwzięciu towarzyszy opór, który sabotuje działanie.
Po co ten blog
Na tym skupia się ten blog: jak zmniejszać opór i mu nie ulegać. Jak pchać wszystko do przodu choćby o centymetr dziennie — bo po 100 dniach jesteś już metr dalej.