Deload nie jest porażką, jest częścią planu
Dwa razy doprowadziłem się do stanu, w którym musiałem przerwać trening na miesiąc. Za trzecim razem zaplanowałem cofnięcie zawczasu — i to był pierwszy rok bez przestoju.
AUTOR: Radosław ·
Dwa razy przerwałem trening na miesiąc. Za każdym razem nie z braku chęci — z powodu kontuzji, którą było widać na kilometr. Bark, potem dolny odcinek pleców. Za każdym razem w tygodniu, w którym czułem się najlepiej.
Mechanizm, którego nie widziałem
Progresja liniowa działa, dopóki nie przestanie. Problem: moment, w którym przestaje działać, nie objawia się spadkiem siły. Objawia się tym, że rozgrzewka trwa coraz dłużej, sen jest gorszy, a irytacja rośnie bez powodu.
Ignorowałem to wszystko, bo ciężary rosły. Ciężary rosły do dnia przed kontuzją.
CYKL 8-TYGODNIOWY — OBECNY
- Tygodnie 1–3
- progresja, ~80% intensywności
- Tygodnie 4–6
- progresja, ~90% intensywności
- Tydzień 7
- szczyt, 1–2 serie na maksa
- Tydzień 8
- deload: 50% objętości, zero maksów
Tydzień 8 jest najtrudniejszy
Nie fizycznie. Psychicznie. Wejść do siłowni i świadomie zrobić mniej, niż się może, jest trudniejsze niż zrobić więcej, niż się powinno. Cały sens treningu wydaje się zaprzeczać temu tygodniowi.
Deload przestał być dla mnie „odpuszczeniem“, kiedy zacząłem go zapisywać w kalendarzu razem z resztą planu — z góry, na osiem tygodni. Nie podejmuję decyzji o cofnięciu w tygodniu, w którym jest ono potrzebne. Podejmuję ją wtedy, gdy jest tanie.
To ta sama zasada
Warunek minimum, torba przy drzwiach, zaplanowany deload — trzy wersje tego samego: decyzję podejmij, kiedy jest tania, nie kiedy jest konieczna.
To jedyna technika, która przetrwała u mnie próbę roku.
TAGI
- #trening
- #regeneracja
- #plan